maurycy blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

Jest Ona. I On jest. Kolejność właściwie bez znaczenia. Będą różnić się co najwyżej strojem i końcówką czasownika. Więc nieważne, czy On ją, czy Ona jego. Miewamy ich wokół siebie, a nawet i w sobie. Ale niech Ona jego.
On jest duszą towarzystwa, lokalnie oczywiście – tak jest zawsze przecież – choć łatwo mu zaistnieć i na zewnątrz, odważny, przebojowy i szarmancki. W jej próbach odważenia się na cokolwiek zawsze zobaczycie jakieś wycofanie, brak pewności siebie, który w ostatniej chwili dyskwalifikuje wszelkie wysiłki i przynosi rozczarowania. Prowadzi do samobiczowania i wyrzutów zaczynających się od słów gdybym tylko… i tak dalej, i tym podobne.
Ona nawet pewnych ludzi miewa w pogardzie, w wielu sytuacjach potrafi podnieść głowę, powiedzieć nie i postawić na swoim. Ale przy nim zawsze musi się potknąć, zająknąć. Ulega, zgadza się na wszystko.

work in progress

5 komentarzy

Nad brzegiem Wisły huk szczytującego miasta zdawał się znacznie mniej dotkliwy niż pośród ścian betonu, stali i szkła łapiących każdy zgrzyt pulsujących ulic tylko po to, by oddać go głośniejszym i bardziej przenikliwym. Tutaj szum komunikacyjnego krwioobiegu rozpływał się i ginął w wilgotnym, lepkim powietrzu mroźnego poranka. Mleczny opar nad rzeką rozpraszał też światło słońca, wiszącego nisko nad wschodnim horyzontem, więc drugi brzeg i odległe pylony Mostu Siekierkowskiego bledły za mglistą zasłoną.
Dwie postacie przysiadły na sczerniałych kamieniach, które wkrótce miała zalać woda wiosennych roztopów.
– To oczywiste, że przegięły – mówił jeden lekko podniesionym, piskliwym głosem – co zresztą było do przewidzenia. I wiesz przecież, że od początku mi się to wszystko nie podobało, ta koszmarna nagonka, ktoś w końcu musiał się nimi zająć. Ale oni… – zawahał się – my… przegięliśmy jeszcze bardziej.
– Identyfikujesz się z tą hołotą? – pytał drugi.
– Teraz wszyscy musimy się z nimi identyfikować, każdy, kto ma penisa w majtkach, jest współodpowiedzialny. Nie ma wyboru.


  • RSS