maurycy blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Przed…

5 komentarzy

        Potrzebuję teraz

        potrzebuję teraz kilku chwil spokoju
        jak wąż który w cieniu zrzuca skórę starą

        by chłonąć mądrość cudzą
        bo wiem że nic nie wiem
        powtarzam pokornie słowa Sokratesa

        wyszczerbione na nowo przekuć metafory
        zwietrzałym porównaniom dodać aromatu

        i nie rzucać się na każdy błysk nowej idei
        jak na szczyt już zdobyty raz na zawsze teraz
        ale raczej traktować jak płytę marmuru
        z której to dopiero wykuć można dzieło

        droga ta jest ciężka
        wola nieugięta

        luty ‘04

    to co wokół

           oni biedni żyją w błogiej nieświadomości
           że gdyby zmienić
           jeden znak w tabeli
           zawaliłaby się cała
           nauka

    to co z boku

           najłatwiej zawładnąć kobietą opętaną
           wystarczy udawać sługę tego samego demona

    to co w domu

           Dla każdego x,

                  jeśli x jest kotem Maurycego, to x jest trupem.

Logika

3 komentarzy

– I -

Lubię dni przepełnione wysiłkiem. Mimo zmęczenia kładę się wtedy spać usatysfakcjonowany, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. I nieważne czy był to wysiłek fizyczny czy intelektualny. Dzisiaj, na przykład, od ósmej rano do czwartej po południu siedziałem na zajęciach – dość psychicznie wyczerpujących, trzeba przyznać. I teraz, intelektualnie pobudzony, nie mogę opanować natłoku myśli, który kotłuje się pod czaszką. Nie wszystko dla was, część tylko dla mnie, część dla wybranych. Ale wam i tak dzisiaj dużo mam do powiedzenia.

– II –

Do tego jeszcze lektura wierszy Czesława Miłosza. Im dłużej go studiuję, tym bardziej przekonuję się o słuszności przyznanej mu nagrody. Miłosz naprawdę umie podejść do opisywanych przez siebie spraw z dystansem i rzetelnie, dość jasno, jak na poetę, wyrazić swoje myśli. To właśnie mi się w nim podoba. Jeśli uwzględnić jeszcze umiejętność operowania słowem i zasób słownictwa, wyłania się obraz twórcy niemalże genialnego. Miłosz pobudził mnie ostatnio do myślenia o pewnych sprawach.

– III –

Chodzimy ulicami naszych miast nie patrząc sobie w oczy. Już o tym pisałem. Ale trudno patrzeć w oczy tysiącom ludzi, którzy mijają nas w codziennej wędrówce. To też już było. Jest jednak wiele spraw, rzeczy, wydarzeń, które próbują przyciągnąć naszą uwagę podczas tej monotonnej pogoni. Dlaczego nie mielibyśmy czasem podnieść na chwilę głowy i spojrzeć na żebraków, ulicznych grajków, pijaków?

– IV –

          Ja jednak wtedy myślałem
          O samotności ginących.

                               Czesław Miłosz, Campo di Fiori

Inny ktoś morał wyczyta…
Obojętność. To będzie moje a propos cytowanego wiersza Miłosza. Przeczytajcie całe Campo di Fiori.
Rozumiem, że my dzisiaj znajdujemy się w zupełnie innej sytuacji, że w naszych czasach na ulicach Warszawy nie morduje się ludzi w majestacie prawa, że wiatr z domów płonących nie przynosi już czarnych latawców. Ale wydaje mi się, że postawieni w podobnej sytuacji, co warszawiacy sześćdziesiąt lat temu, zachowalibyśmy się tak samo.
Dlaczego zestawiam te tragiczne wydarzenia sprzed lat z prozą dnia codziennego współczesnej Warszawy (czy innego większego miasta)? Rozumiem, że żebracy, grajkowie, „ulotkarze” irytują nas swoją namolnością i wszechobecnością. Że najlepiej jest o nich zapomnieć, przejść obojętnie, każdy ma przecież swoje problemy. Ale z drugiej strony, czy nie lepiej poświęcić tych kilku chwil napotkanym miejskim wędrowcom? Nie namawiam do obdarowywaniu ich czymkolwiek poza spojrzeniem i chwilą zastanowienia albo chociaż błyskiem myśli w głowie, ale, wierzcie mi, kiedyś może przyjść taki dzień, gdy wyuczona ignorancja każe Wam odwrócić głowy od czegoś dużo ważniejszego, dużo straszniejszego może. I to będzie płat czarnej sadzy na waszych nieskazitelnych duszach. Zacznijcie więc już dziś odrywać wzrok od płyt chodnika i oglądajcie chociaż…

– V -

Nie mówię do wszystkich. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości ludzi to wszystko jest nonsensem albo bełkotem kompletnym. Mówię do takich jak ja. Wrażliwych, ale nie biernych.
Częstujcie się więc Moi Drodzy…



          Co tutaj opowiadam, poezją, zgoda, nie jest.
          Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie,
          pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,
          że dobre, nie złe duchy, mają w nas instrument.


                                                                                                                                            Czesław Miłosz,  Ars poetica?


          — Trudno jest grać kogoś innego?
          — Dużo łatwiej niż samego siebie…

                                                            Europa, europa…


  • RSS