maurycy blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Obrazek…

1 komentarz


Skomplikowałem trochę…
Co o tym sądzicie?

Poniedziałek

1 komentarz

Widziałem dzisiaj w nocy (z niedzieli na poniedziałek) wstrząsający film.
Polsat, 23.30 „Raport specjalny” Uwaga! W filmie występują sceny drastyczne!

Czeczenia. I morze krwi. Rosjanie w G8 i Putin u Busha, a w Czeczeni masakra wszystkich mężczyzn w wieku 14-70 lat. Ofiary min i bombarodowań, zrujnowana gospodarka, powszechna nędza. Rosjan wszyscy się boją, bo są nieobliczalni, nikt więc nie protestuje. Sfałszowane referendum, jak w Polsce powojennej przy instalowaniu komunistycznego systemu. Według Rosjan frekwencja ponad 90% i całkowita zgoda Czeczeńców na narzuconą odgórnie konstytucję. A tym czasem pustki w lokalach wyborczych. Zbombardowanie piętnastu kilometrów drogi gęsto usianej samochodami uciekających przed wojną Czeczeńców. 270 osób zabitych podczas bombardowania bazaru w Groznem. A wcześniej zapewnienia o zminimalizowaniu strat wśród ludności cywilnej. Wielki fałsz i kłamstwo. Political fiction po prostu.

Przeciwko interwencji Busha w Iraku miliony protestujących na całym świecie. Garstkę prostestujący przeciwko ludobóstwu Putina szybko zgarnia policja.

Atak na Dubrowkę miał zostać skierowany na rosyjską Dumę, ale agent Moskwy w szeregach Czeczeńców zmienił ich plany. W innych atakach terrorytycznych Czeczeńców brali udział Rosjanie. Poseł Dumy, który to ujawnił, już nie żyje.

Terroryści? Partyzanci? Powstańcy…
A Polska?
1830 1863 1919 1920 1921 1944 1980 1981 1989
My mieliśmy już państwo, ale dopiero po rozbiorach staliśmy się narodem. Oni już są narodem, teraz chcą państwa. Pragnienie posiadania własnej państwowości czyni z nich naród.

Obejrzałem dzisiaj dokument wstrząsający…
Film o narodzie, który chce się podnieść, ale na jego barkach stoi kolos i wdeptuje marzenia o wolności w ziemię. Film o śmierci, beznadziei i niesprawiedliwości.
Hitler, Stalin, Putin. Hitleryzm i eksterminacja Żydów, stalinizm i eksterminacja swoich (głównie) ziomków, masakra na placu Niebiańskiego Spokoju. Zbrodnie Pol-Pota w Kambodży. I teraz Czeczenia. Jeden ciąg nienawiści, bezsensu i beznadziei.
Takie rzeczy rozwścieczają. Nie mogłem przejść obojętnie. Wybaczcie kaleką formę, ale emocje…


Bez imienia

Oto jest chwila bez imienia:
drzwi się wydęły i zgasły.
Nie odróżnisz postaci w cieniach,
w huku jak w ogniu jasnym.

Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę – skałą
i ciemność płynie z rany,
i w łoskot wozu – ciało.

Oto jest chwila bez imienia
wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną – za wozem
wypisuje na bruku swe imię.

                                K. K. Baczyński

Schizol nr. 2

1 komentarz

Schizol4.jpg


                Dokąd mam uciekać, kiedy drzwi zamknięte?
                Komu patrzeć w oczy, kiedy wszyscy śpią?
                Czy szczęście, jak rybę, mam złapać na wędkę?
                Czy szczęściem jest miłość – wspólne życie z Nią?

                Nie siadaj, idziemy już dalej
                Pod rękę, do słońca, na wschód
                Nie stawaj, biegnijmy wciąż dalej
                Wolności popędzi nas głód…

Życzenia…

1 komentarz


Wesołych Świąt moi drodzy czytelnicy.

Nie wiem ilu, Was jest i kim jesteście, ale bez względu na to życzę Wam, by Nowy Rok był dla Was bardziej pomyślny niż ustępujący (jak bardzo pomyślny by on nie był).

Życzę Wam szczęścia, miłości i wielu sytuacji, w których uśmiech sam wykwitnie Wam na twarzach…

Życzę Wam otwartych oczu, uszu i ust, byście umieli widzieć zło i dobro, słuchać jęków i okrzyków radości, dziękować, prosić, pocieszać i otwierać oczy innym…

Życzę Wam czegoś (lub kogoś), czemu (lub komu) będziecie umieli poświęcić całe życie…

Życzę Wam, byście zawsze mieli siłę dążyć do Prawdy (cokolwiek by to miało znaczyć)…

Życzę Wam wszystkiego, co najlepsze, moi drodzy…

                                                                                                            Maurycy

Święta

1 komentarz

– I -

        W tym roku nie poczułem jeszcze świątecznej atmosfery. Skończyły się zajęcia i zaczął czas wolny, nic więcej. Może wszystko przez to, że strasznie broniłem się przed nastrojem sztucznie wciskanym nam przez specjalistów od marketingu. Kolejki w hipermarketach wydłużyły się do niemiłosiernych rozmiarów. Atmosfera raczej zniechęcająca…

– II –

        Miłość wisiała w powietrzu od dawna. Wisiała mi nad głową nie dając o sobie zapomnieć. Aż wszyscy zaczęli mi życzyć miłości. Wtedy samo słowo stało się tak oklepane i zużyte, że nie mogę o tym dłużej myśleć. Przyszedł więc czas zastępowania jej szczegółem. I teraz myślę o usmiechu i śmiechu. O cieple i czułym dotyku. O dwóch ciałach wtulonych w siebie przy ognisku. O kłótniach o duperele i zgodzie w sprawach najważniejszych. O trzymaniu się za rękę i chodzeniu pod rękę. O patrzeniu w jedną stronę. O wspólnych nocach, rozmowach i piciu wina…

– III –

        Patrzę przed siebie i cały czas widzę bezkształtną plamę. Żadnych sprecyzowanych planów na przyszłość. Muzyka, poezja i wiatr we włosach. I dwoje ludzi opartych o siebie plecami. Tego tylko jestem pewien. Skończyć studia, zacząć inne, zmienić kierunek? Pozostawić sprawy własnemu biegowi puszczając stery własnego życia? Niech się toczy z górki. Może na pewne rzeczy jest już za późno?
Poezja czy proza?
Ale miłość… (brrr…)

– IV -

        Wydaję mi się, że ten blog przestał spełniać swoje zadanie. Miał być raczej miejscem artystycznej ekspresji. Zrobił się za to chyba zbyt osobisty. Mało nadal o mnie wiecie. Nie wiecie, kim jest Maurycy. Ale dowiadujecie się powoli, jaki jest Maurycy. Może tak ma być? Może bycie artystą nie jest mi pisane. Artyści przecież nie mówią o sobie. Cały czas tworzą fikcję. Fikcję, ktora ma przybliżać do Prawdy, ale raczej prawdy ogólnej, nie prawdy o nich samych.
A Maurycy cały czas taki niedojrzały.
W tym świecie odmienność nie jest już atutem. Jest stanem wyjściowym…

– V -


                Trochę inaczej

                zabierz mnie nad morze
                posłucham śmiechu fal
                pastwiących się nad piaskiem

                                                 23 XII 03

Cytacik

Brak komentarzy


        Action brings good fortune
        Sunset, sunrise…

                                 Pink Floyd, Chapter 24

Czwartek

4 komentarzy


Źle: Muszę Cię poznać, by wiedzieć, czy chcę się z Tobą spotkać

Dobrze: Muszę Cię spotkać, by wiedzieć, czy chcę Cię poznać

Prawdziwa znajomość zaczyna się od spojrzenia…

Nie tworzymy myśli

One się rodzą

My tylko musimy je wychować…

Piękno

5 komentarzy

Piękno zawsze wprawia mnie w dobry nastrój.

               Nie wiem jak to się dzieje, ale uśmiech pięknej kobiety jest w stanie uleczyć z najgorszego smutku. Widok z Wielkiej Rawki na Połoniny, wiatr w uszach i słońce dodają sił.
VI Symfonia Czajkowskiego, wybrane utwory Mozarta, de Falli, Pink Floydów napełniają mnie nową miłością do życia i świata.

Kobiety. Góry. Muzyka.
Wszystkie rodzaju żeńskiego. Nie ma się co dziwić…

               Piękno jest kategorią, którą trudno uchwycić. Jest olśnieniem w mroku zmęczenia, smutku, samotności, czy w ciemnościach nocy po prostu. Piękno jest jak diament – dopóki go nie doświadczmy, leży w ziemi i czeka na szczęśliwego znalazcę, by w końcu dostarczyć uczucia, które zatrzymuje akcję serca i nie pozwala złapać oddechu.

               Piękno prawdziwe przenika duszę, wtłacza w nią jakiś rodzaj ożywczego światła. Zawsze wywołuje uśmiecha na mej twarzy. I bardzo mocno przyciąga moją uwagę. Góry odwiedzam kilka razy w roku, muzyka brzmi naprawdę idealnie, gdy słucha się jakiegoś pięknego kawałka po raz pierwszy, po raz któryś z kolei, ale w końcu powszednieje.
               Na szczęście Warszawa jest miastem, przez które przewijają się codziennie miliony ludzi. Myślę, że w ciągu tygodnia, w swej codziennej wędrówce na zajęcia, oglądam kilkadziesiąt tysięcy twarzy. I czasem wśród nich zdarza mi się ujrzeć diament. Jest kilka pięknych kobiet, które spotykam nawet od czasu do czas i zawsze staram się widocznie uśmiechnąć (moja mimika pozwala niestety tylko na uśmiechy półgębkiem), by w ten sposób podziękować im i Bogu, za to, że chodzą po ziemi. Piękno jest dla mnie ściśle związane z miłością, emocjami. Nie sądźcie, że jestem materialistą. Zresztą jeśli czytacie pozostałe wpisy, powinniście wiedzieć, o co mi w tym wszystkim chodzi…


               Letnia impresja

               To lato jakieś niemrawe
               Leniwie przymknęło powiekę
               I łzawi

               Tylko boginie wciąż schodzą na ziemię
               O! Jedna usiadła naprzeciw

                                             2 VII – 7 X 03

A do tego wpisu skłoniło mnie pewne napawające optymizmem wydarzenie…

               Dziś po południu, gdy przygnębiony ostatnim niepowodzeniem (osoba zainteresowana wie, o co chodzi) i zmęczony po nieprzespanej nocy, wracałem do domu, ujrzałem anioła. Jedną z tych, które już kiedyś oglądały moje oczy. Piękną dziewczynę z burzą ciemnych loków na głowie. Ideał mój. Wyglądała na trochę starszą, ale kto wie. Ostatnio wszystkie kobiety w moim wieku sytuuję rok, dwa za wysoko na osi czasu, może tym razem też się pomyliłem. Mam nadzieję, że zauważyła mój uśmiech…

Może jeszcze kiedyś się spotkamy…

Zjazd…

Brak komentarzy

Nie spałem całą noc…
Nei poleicaim…


  • RSS